siłownia - ztvörki lyrics
[zwrotka 1]
5:30, kawa w marriocie
czy ty wiesz, o czym myślę? myślę o sobocie
myślę o podpasznym pocie
pocie, podpasznym pocie
[refren]
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
[zwrotka 2]
na siłowni, moje mięśnie, ma fura i komóra
panny na to lecą, zawijając ciasto kiecą
moje mięśnie to nie wszystko
sobotnia noc, ja, ona i koc
gdy jej głowa spoczywa na mym torsie
jej paznokcie wbijają się w me łokcie
ciśnienie narasta, przypomina mi się trener pederasta (czy on rasta?)
jego słowa dźwięczą w mojej głowie:
wdech, wydech * musisz być wytrwały
aż pękną ci twoje gały
musisz być twardy, jak słoik musztardy i pakuj ją, pakuj ja, pakuj ją, chłopaku pakuj ją
[refren]
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
na siłowni jesteś kimś, a w życiu nikim
na siłowni, na siłowni, na siłowni, na siłowni
[zwrotka 3]
nagle bum, trach, olaboga i zrozumiałem, że gumową lale pchałem
w przeciwieństwie do mnie, z niej zeszło powietrze
strzępki jej ciała na moim swetrze. trenerze
dlaczego mi o tym nie powiedziałeś
zawsze na siłowni tylko mnie dotykałeś?
z tego powodu nie mogłem osiągnąć wzwodu
w towarzystwie dziewczyny i trusk*wkowych lodów
miałem kłopoty, koledzy wyzywali mnie od cioty
więc skryłem się w siłowni
nocne pakowanie, może teraz mi stanie
mój tors przesłania mi oczy
mój oddech każdego zamroczy
mam tego dość, życie dało mi w kość
ale fajny ze mnie gość, mimo, że chudy jak rybia ość
Random Song Lyrics :
- sermon of hypocrisy - deivos lyrics
- the flying dutchman vs king k. rool - eddiefrb lyrics
- sgyg - dramelodi project lyrics
- showtime - skillet lyrics
- woman you need love - killing floor (uk) lyrics
- 五毛不要了 (no more 50 cents) - jackzebra lyrics
- joga pra lua - abdukxrim & mc lone lyrics
- i remember - justpierre lyrics
- all i want - john park (존박) lyrics
- friend zone - tom marni lyrics