lirikcinta.com
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

lirik lagu intro/seraf – bluszczu

Loading...

[hook]
nie miałem skrzydeł, a dziś wszystkie rany lecą w obieg
a jak obrosną mi piórka, to na pewno je wpierdolę
lubię lament, lubię wygrać, pora już odstawić obrzęd
seraf, seraf – to kult – uderza

nie jesus i nie neymar, a pasja wyciąga z piekła
dla mnie to prywatna zemsta, mały sukces, mała klęska
sława, luz i pęga, to już przewijałem w tekstach
seraf, seraf – to kult – uderza x2

[verse 1]
mam sznyty na rękach, bo całuje po nich los
nic dziwnego ziomie, skoro właśnie eris rzuca kość
krytyk znów narzeka, od zawsze skrzydła podcina ktoś
nihil novi sub sole, drogą ikarowy lot
robimy sobie setki zdjęć, a nie mamy perspektyw
sukces i miłość widzę tylko przez instagram wierz mi
w rapie pełno bredni, nowości zanik jakby z kalki weszli
wchodzę z nowym stilo, piszący wers jestem po prostu lepszy
jak każdy chłopak chcę, by rap mnie uniósł ponad ścierwo
tu gdzie czarną rzeczywistość białą kolorujesz kreską
kiedy mogę piszę wers i tak sam tworzę swoje niebo
tu gdzie niepozorny wygląd to nam ubiegł w domu terror
gdy widzisz kult na flagach lepiej skurwysynu winszuj
i bądź zdrów bracie, w eter dzisiaj lecą setki złych słów
nie wiedzą którą rękę wsadzić w cudze sprawy #wisznu
no elo, niszczę ich kult, ja to profanum officium

[hook]
nie miałem skrzydeł, a dziś wszystkie rany lecą w obieg
a jak obrosną mi piórka, to na pewno je wpierdolę
lubię lament, lubię wygrać, pora już odstawić obrzęd
seraf, seraf – to kult – uderza

nie jesus i nie neymar, a pasja wyciąga z piekła
dla mnie to prywatna zemsta, mały sukces, mała klęska
sława, luz i pęga, to już przewijałem w tekstach
seraf, seraf – to kult – uderza x2

[verse 2]
wychodzę z podziemia i niosę mrok tym co niosą światło
to jest anatema, a od jej form gwiazdki nagle gasną
klimat jak stryczek, księżyca blask otula nową warstwą
jebię ciepłą muzykę, idąc sam w zimne miasto
po co nam magia, skoro jesteśmy czarujący
jak nie wierzysz w rap nasz, lepiej weź zapytaj siorki
niż do sławy w tej chwili bliżej mi jest na odwyk
idą też słabi, bo ta jedna linia z wersów ich kończy
wszyscy chłopcy diabli źli, pośród życia prozy dziś
wiem ale odbij bo wstyd, jak suki dają rogi im
to pierwszy krąg i jego styl, zostało jeszcze sześć z nich
łącznie jest siedem cyfr, bosko nieboskie wersy
witam cię w kulcie, chociaż kazika w to nie mieszaj
ja zamieniam rap grę – w tulipan z butelki moeta
teraz za późno, pierwsze rzeczy przeminęły w ten czas
rozbiłeś l-stro, siedem utworów nieszczęścia

[hook]
nie miałem skrzydeł, a dziś wszystkie rany lecą w obieg
a jak obrosną mi piórka, to na pewno je wpierdolę
lubię lament, lubię wygrać, pora już odstawić obrzęd
seraf, seraf – to kult – uderza

nie jesus i nie neymar, a pasja wyciąga z piekła
dla mnie to prywatna zemsta, mały sukces, mała klęska
sława, luz i pęga, to już przewijałem w tekstach
seraf, seraf – to kult – uderza