lirikcinta.com
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

lirik lagu 02. bezsenność #bezsennośćep – mateovsky

Loading...

[verse 1]
kiedyś te same miejsca, miałem do kogo się odezwać
ludzi bezmiar, a teraz? cholera ich nie znam
wielu mnie kojarzy, wielu także nie na widzi
chcą mnie zobaczyć na przegranej pozycji
może mają racje i się wyalienowałem
może mam spokój, albo po prostu się bałem
w dupie mam ten zamęt, łatwiej byłoby się zabić
albo skoczyć jak magik, ale brak mi odwagi
chyba patrzę ten świat przez czarne okulary
bo nie widzę twarzy, widzę jej tylko zarys
widzę tylko to czego nie chcę teraz widzieć
czyli codzienność, bo cierpię na bezsenność
myślisz że wiesz coś o mnie i o moim życiu, nie
chyba mylisz się, między absurdem a snem
ludzie boją się, są słabi to widać
sam jestem tchórzem, lecz nie dam im wygrać

ref
znów nie mogę spać, a nie chcę na to patrzeć
muszę brać się w garść, by pokonać tą f-rs-
a żeby iść dalej, wcześniej muszę się podnieść
czasem ktoś pomoże, czasem robię to samotnie

[verse 2]
mamy tysiące wspomnień, i nie mamy nic więcej
oddźwięk przeszłości – przebija nam serce
ciężko patrzeń w tył – nie umiem patrzeć w przód
chciał bym stąpać twardo, a coś mnie ścina z nóg
chciał bym rano mówić kocham, ale nie wyszło
mam żal do boga że byłaś zwykłą dziwką
mówią patrz w przyszłość, mateo walcz
stoję sam na polu bitwy które dobrze znam
dwulicowi przyjaciele dawno pokazali twarz
człowieku, to te kurwy które też możesz znać
przy tobie uśmiechnięci, za plecami sieją smród
celnie trafiają zawsze w najsłabszy punkt
mówią, będzie dobrze, będzie dobrze synu
sam nie wiedzieć czemu, zawsze trudno dojść do celu
wielu, się odwróciło, niema tu nikogo
patrzą wrogo, zaraz wszyscy i tak o tym zapomną

ref
znów nie mogę spać, a nie chcę na to patrzeć
muszę brać się w garść, by pokonać tą farsę
a żeby iść dalej, wcześniej muszę się podnieść
czasem ktoś pomoże, czasem robię to samotnie