lirikcinta.com
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

lirik lagu perfekt – te-tris

Loading...

[zwrotka 1]
rap, ten cały rap, to tylko rap i dobry nośnik myśli
z tej strony cały ja – miliony tych nieoczywistych
oto jestem, żyję, walczę, za chwilę umieram
raz nikogo nie chcę, innym razem jak skrzypiec futerał
ideał? – wszyscy tu wzywają houston
ideały to ci, których znamy wcale albo krótko
jak psy i koty, drzemy te drugie już tradycyjnie
a te bloki życzą tęczy ale w czarno-białym filmie
taki biznes, kim nie jestem? mam nawinąć jak jajonasz
widzę więcej i nie kreślę o gażach i paragonach
co zostanie po nas? śmieszne pudełka z plastiku?
których wartość określa powszechna atencja w empiku
chcę powietrza, streetu i zapachu tlenu
ludzi co żyją, zawodzą, nie tylko przy goleniu
ja, jak polska gramatyka, wiesz, idem semper
nie, nie jestem, nie będę, nigdy nie byłem perfekt

[refren]
sorry, się o ideał nie ocieram ani o perfekcję
moje wtopy, moje topy, biorę moje lekcje
pytam ile mogę, bo myślę, że mogę więcej
w te lepsze wersje ciągle wierzę przez to szukam zmian
choć czasem gubię się sam i biegnę we mgle
rzucam siebie na szalę lecz nigdy słów na wiatr
i słowo dam ci, to co mam najlepsze we mnie

[zwrotka 2]
trąbią o moim końcu – to w końcu pojmą ile tu mają racji
jestem jak polio – solo solą w oku pajdokracji
mój otwarty świat, idę, myślę, czuję go, tak widzę
nie piszę jak crowd pleaser, co żyje pod franczyzę
lider, loser, winner, beniaminek czy outsider
miałem na dnie być, a ja pod pełnym żaglem trzymam łajbę
gdy latarnie gasną, idę za gwiazdą – wóz albo przewóz
ursa minor, ursa major, aż dopłynę wpław do brzegu
każdy ma sto reguł – gadające głowy jak kieślowski
życie, sztuka prób i błędów – ja wyciągam swoje wnioski
splot emocji, trochę lepszych, gorszych, piękna naga prawda
funduje sobie wycieczki jak z piekła na nanga parbat
katarakta mi nie grozi, naiwniacy fantazjują
miałem latać, nagle wracam na ziemie jak sandra bullock
nie gwarantując nic – jak bisz – sam się zmień się
ja – nie byłem, nie jestem, nigdy nie będę perfekt

[refren]
sorry, się o ideał nie ocieram ani o perfekcję
moje wtopy, moje topy, biorę moje lekcje
pytam ile mogę, bo myślę, że mogę więcej
w te lepsze wersje ciągle wierzę przez to szukam zmian
choć czasem gubię się sam i biegnę we mgle
rzucam siebie na szalę lecz nigdy słów na wiatr
i słowo dam ci, to co mam najlepsze we mnie

[zwrotka 3]
ten cały rap, to tylko rap i dobry nośnik myśli
na boczny tor odstawił mnie paryski syndrom
uniosłem sporo syfu zanim nowe wnioski przyszły
jakbym zaleczył kaca wracam z nową płytą
jedni powiedzą, że to mój najlepszy alb-m
bo znowu tu gadam jakbym się dosiadł na ławce
inni to nazwą preludium do epitafium
nic nie jest pewne – niech ta historia się zacznie

[tekst i adnotacje na rap g*nius polska]